20 lat społeczności Yerba Market – dziękujemy, że jesteście z nami!

W tym tygodniu YerbaMarket świętuje 20 lat. To dobry moment, żeby wrócić do początków sklepu i opowiedzieć trochę szerzej, jak wyglądał polski rynek yerba mate dwie dekady temu, skąd wzięło się nasze zainteresowanie tym naparem i jak przez kolejne lata zmieniały się zarówno YerbaMarket, jak i społeczność skupiona wokół mate.
Dzisiaj wybór yerby jest ogromny. W jednym miejscu można znaleźć klasyczne marki z Argentyny i Paragwaju, zielone susze z Brazylii, produkty przygotowane do tereré, mieszanki z ziołami i owocami, a do tego dziesiątki rodzajów bombilli, naczyń i zestawów. W połowie pierwszej dekady XXI wieku sytuacja wyglądała zupełnie inaczej. Yerba mate była w Polsce produktem niszowym, dostęp do informacji był ograniczony, a każda nowa marka pojawiająca się na rynku budziła spore zainteresowanie.
YerbaMarket rozwijał się razem z tym rynkiem. Dlatego jubileusz traktujemy przede wszystkim jako okazję, żeby podziękować Szanownym Klientom, czyli Wam którzy przez te lata składali u nas zamówienia, wracali po kolejne produkty, pytali o nowe marki, zgłaszali swoje uwagi i dzielili się doświadczeniami. Wiele decyzji dotyczących oferty wynikało właśnie z takich rozmów.

Zanim powstał sklep, była ciekawość yerba mate
Historia zaczęła się w Warszawie w 2004 roku, jeszcze przed uruchomieniem YerbaMarketu. Ostrokrzew paragwajski był wtedy w Polsce znany stosunkowo niewielkiej grupie osób. Brakowało polskich materiałów, dokładnych opisów produktów i wiedzy pozwalającej świadomie porównywać poszczególne rodzaje suszu.
Założyciele przyszłego sklepu zaczęli więc szukać informacji samodzielnie. Źródłem były książki, stare zielniki, publikacje zagraniczne i pierwsze materiały dostępne w internecie. Zainteresowanie szybko wykroczyło poza samo pytanie o to, czym jest yerba mate. Coraz ważniejsze stawały się różnice pomiędzy krajami pochodzenia, sposobami produkcji, przemiałem i tradycją picia mate w Ameryce Południowej.
Z tych poszukiwań powstał między innymi Yerba Mate Blog - yerbastory.pl, niedługo później Yerba Mate Forum - yerbaherba.pl. Wokół tematu stopniowo rozwijała się internetowa społeczność. Na forach i pierwszych polskich stronach poświęconych mate ludzie wymieniali się doświadczeniami, porównywali marki, opisywali pierwsze próby przygotowania naparu i pomagali osobom, które dopiero zaczynały.
Dzisiaj większość podstawowych informacji można znaleźć od ręki. Wtedy wiele rzeczy poznawaliśmy wspólnie. Nowa marka, nietypowy przemiał albo zupełnie inny smak potrafiły stać się tematem długiej dyskusji. Ta wymiana doświadczeń od początku była ważną częścią historii YerbaMarket.com

Jeśli pamiętasz ten internetowy kredens, znaczy że jesteś z nami od początku ;-)
2006 rok – sklep był gotowy, ale rynku trzeba było dopiero szukać
Kiedy pojawił się pomysł uruchomienia sklepu, problemem nie było wyłącznie znalezienie klientów. Znacznie trudniejsze okazało się zbudowanie odpowiedniej oferty.
Nie funkcjonowała jeszcze rozwinięta sieć europejskich dystrybutorów, z której można było wybrać kilkadziesiąt marek. Kontakty z producentami z Ameryki Południowej były znacznie trudniejsze niż dzisiaj, a informacje o mniejszych zakładach czy plantacjach często w ogóle nie docierały do Europy.
W materiałach opisujących pierwsze lata firmy zachował się dość wymowny obraz tamtej sytuacji: przygotowany magazyn, który czekał na towar. Sam pomysł na sklep i zainteresowanie yerba mate nie wystarczały. Potrzebni byli dostawcy, producenci i przede wszystkim kontakty z ludźmi, którzy pracowali z ostrokrzewem paragwajskim na miejscu.
Zapadła więc decyzja o wyjeździe do Argentyny. Podróż udało się zorganizować za pożyczone pieniądze ;-) Jej celem nie było zwiedzanie kraju, ale dotarcie do regionów produkcji yerba mate, plantacji, zakładów i osób, które mogły pomóc zrozumieć rynek od środka.

Yerba mate od strony, której nie widać na opakowaniu
Pierwszy większy pobyt w Argentynie trwał kilka tygodni. Trasa prowadziła przez regiony związane z uprawą ostrokrzewu paragwajskiego, plantacje i zakłady zajmujące się przetwarzaniem liści.
Dopiero na miejscu można było dokładnie zobaczyć, jak wiele czynników wpływa na produkt, który później trafia do paczki. Znaczenie ma miejsce uprawy, moment zbioru, sposób wstępnej obróbki, suszenie, leżakowanie, rozdrabnianie i ostateczne komponowanie suszu.
Te informacje nie były już teorią z książki. Można było oglądać surowiec, rozmawiać z osobami odpowiedzialnymi za poszczególne etapy produkcji i porównywać rozwiązania stosowane w różnych zakładach.

INYM w Posadas i bezpośrednie kontakty z branżą
Jednym z najważniejszych punktów tej podróży było Posadas w prowincji Misiones, czyli jeden z głównych ośrodków argentyńskiego rynku yerba mate.
Udało się dotrzeć do Instituto Nacional de la Yerba Mate. Rozmowy z osobami związanymi z produkcją, badaniami i przetwarzaniem ostrokrzewu pozwoliły lepiej uporządkować wiedzę zdobytą wcześniej z publikacji. Była też możliwość poznawania producentów i właścicieli zakładów działających w regionie.
W kolejnych latach te kontakty były rozwijane. Argentyna nie pozostała jedynym kierunkiem. Pojawili się partnerzy z Brazylii i Paragwaju, a znajomości rozpoczęte przy okazji pierwszych wyjazdów w części przypadków przerodziły się w długoletnią współpracę.

Pierwsze dostawy i rozwój oferty w Polsce
Podczas gdy w Ameryce Południowej powstawała sieć kontaktów, w Polsce rozwijał się sklep i organizowane były pierwsze dostawy. Każda nowa współpraca poszerzała ofertę i pozwalała lepiej poznać kolejną część rynku.
Z dzisiejszej perspektywy, kiedy można wybierać spośród setek wariantów, trudno odtworzyć atmosferę tamtych lat. Wprowadzenie nowej argentyńskiej czy paragwajskiej marki rzeczywiście było wydarzeniem dla osób zainteresowanych yerba mate.
Sklep nie rozwijał się jednak w oderwaniu od klientów. Nowe produkty trafiały do ludzi, którzy chętnie je porównywali i dzielili się opiniami. Informacje wracały do nas w wiadomościach, rozmowach i internetowych dyskusjach. W ten sposób powstawała wiedza praktyczna, której nie dało się znaleźć w katalogach producentów.
gdy nazwa marki to za mało...
Im więcej produktów poznawaliśmy, tym wyraźniej było widać, że określenie „yerba argentyńska”, „yerba paragwajska” czy „yerba brazylijska” jest jedynie punktem wyjścia.
Dwie paczki pochodzące z tego samego kraju mogą różnić się bardzo mocno. Inny może być udział liści i patyczków, ilość drobnych frakcji, sposób suszenia, czas leżakowania i intensywność aromatu. Wpływ ma też konkretny region oraz przyjęta przez producenta metoda przygotowania suszu.
Część tych różnic widać od razu po otwarciu paczki. Kolor, wielkość liści, pył czy obecność patyczków można ocenić jeszcze przed przygotowaniem naparu. Inne cechy ujawniają się dopiero później: goryczka, dymność, cierpkość, świeższe nuty roślinne i zachowanie smaku przy kolejnych zalaniach.
Po latach próbowania kolejnych produktów przestaliśmy więc patrzeć wyłącznie na to, jaką jeszcze markę można sprowadzić. Coraz częściej punktem wyjścia stawało się pytanie o rodzaj suszu i profil, którego brakowało nam w ofercie.
Od importowania produktów do współpracy przy własnych projektach
Naturalnym następstwem tych doświadczeń była bliższa współpraca z partnerami w Ameryce Południowej. Z czasem nie chodziło już wyłącznie o kupowanie gotowego produktu przygotowanego wcześniej na lokalny rynek.
Znając różne rodzaje yerby i oczekiwania polskich klientów, mogliśmy znacznie dokładniej określać, jakiego produktu szukamy. Tak zaczęły powstawać projekty rozwijane razem z producentami i plantatorami.
Rio Negro – współpraca w argentyńskim Corrientes
Przy tworzeniu Rio Negro ważną rolę odegrały kontakty z zaprzyjaźnionymi plantacjami w prowincji Corrientes. Szukaliśmy konkretnego charakteru suszu, a nie po prostu następnej argentyńskiej marki do katalogu.
Wieloletnie porównywanie produktów pozwalało precyzyjniej rozmawiać o surowcu, przemiale i profilu gotowego naparu. W ten sposób doświadczenia zdobywane wcześniej przy imporcie zaczęły być wykorzystywane już na etapie wyboru tego, jaki produkt ma ostatecznie powstać.
Mate Green – poszukiwania prowadzą do Brazylii
Innym kierunkiem były poszukiwania w Brazylii. Na rynku dominowało wtedy wiele produktów o zdecydowanym, klasycznym charakterze, często z wyraźną goryczką i nutami wynikającymi z tradycyjnych metod suszenia oraz leżakowania.
Szukaliśmy suszu o innym profilu – zielonego, świeższego i przygotowanego w sposób pozwalający zachować więcej naturalnego charakteru liści. Te poszukiwania doprowadziły do rozwoju Mate Green, której historia rozpoczęła się w 2010 roku.
Nie chodziło o zastąpienie tradycyjnych yerb z Argentyny czy Paragwaju. Chcieliśmy poszerzyć wybór. Okazało się, że istnieje duża grupa osób, które lubią mate, ale szukają łagodniejszego lub bardziej roślinnego charakteru naparu.
Z czasem oferta Mate Green rozwijała się o kolejne warianty i kompozycje. Punktem wyjścia pozostał jednak charakterystyczny zielony susz i profil odmienny od wielu klasycznych, długo leżakowanych produktów.
El Pajaro – smak Paragwaju
Kolejnym etapem była współpraca w Paragwaju. El Pajaro opiera się na suszu pochodzącym z regionu Itapúa i współpracy z lokalnymi partnerami związanymi z niewielką spółdzielnią rolniczą.
Założenie było inne niż w przypadku Mate Green. Tutaj ważne było zachowanie cech kojarzonych z paragwajskim stylem: zdecydowanego smaku, tradycyjnego przemiału i charakteru odpowiadającego osobom, które wybierają bardziej intensywne yerby.
Te różne projekty dobrze pokazują, jak zmieniło się nasze podejście przez 20 lat. Nie szukamy jednego wzorca, według którego powinna smakować każda yerba. Argentyna, Brazylia i Paragwaj mają różne tradycje produkcji, a w obrębie każdego z tych krajów występuje jeszcze wiele kolejnych różnic.

Pierwsze wzory opakowań naszych produktów
Produkty poznajemy nie tylko z katalogów producentów
Przez YerbaMarket przewinęły się przez lata setki różnych produktów. Część została z nami na długo, inne pojawiały się tylko przez pewien czas. Nie każdy pomysł okazywał się równie dobry i nie każdy produkt znajdował stałą grupę odbiorców.
To normalna część prowadzenia sklepu z tak szerokim asortymentem. Produkt może bardzo dobrze wyglądać w materiałach producenta, ale dopiero po otwarciu paczki i kilku przygotowaniach można wyrobić sobie o nim pełniejszą opinię.
Podobnie podchodzimy do akcesoriów. Bombilla czy matero mają być przede wszystkim wygodne podczas normalnego użytkowania. Dlatego przez lata testowaliśmy również produkty, które później trafiały do sprzedaży, sprawdzając między innymi sposób filtrowania drobnego suszu, wygodę czyszczenia czy trwałość materiałów.
Nie oznacza to oczywiście, że wszyscy w zespole oceniają każdą yerbę tak samo. Wręcz przeciwnie. Różne gusta są przydatne, bo klienci również szukają bardzo różnych smaków.
Przez 20 lat zmienili się również klienci YerbaMarket
W pierwszych latach bardzo często odpowiadaliśmy na podstawowe pytania: czym jest yerba mate, jak jej spróbować, do czego służy bombilla i jakie naczynie wybrać na początek.
Z biegiem czasu pytania stawały się coraz bardziej szczegółowe. Klienci zaczęli pytać o ilość pyłu, udział patyczków, różnice pomiędzy con palo i sin palo, sposób suszenia, dymność, konkretny region pochodzenia albo bombillę odpowiednią do bardzo drobnego przemiału.
Widać też osoby, które przez lata rozwijały swoje zainteresowanie razem z nami. Pierwsze zamówienie mogło składać się z prostego zestawu i kilku łagodniejszych yerb. Po pewnym czasie ta sama osoba szuka konkretnej marki, określonego rodzaju suszu albo produktu pochodzącego z interesującego ją regionu.
Są też klienci, którzy kupują u nas od wielu lat i dokładnie wiedzą, czego potrzebują. W takim przypadku naszą rolą nie jest już tłumaczenie podstaw, ale zapewnienie możliwie dobrego wyboru i dostępności produktów, po które ktoś regularnie wraca.
Wasze pytania często wpływały na ofertę
Wiele zmian w YerbaMarket zaczynało się od zwykłego pytania klienta. Czy możemy sprowadzić konkretną markę? Czy jest podobna yerba, ale mniej dymna? Czy można znaleźć ten sam produkt w innej gramaturze? Czy pojawi się bombilla lepiej radząca sobie z drobnym suszem?
Pojedyncza wiadomość oczywiście nie zmienia od razu całej oferty, ale jeśli podobne pytanie powtarza się wiele razy, jest dla nas bardzo czytelnym sygnałem. W ten sposób klienci przez lata realnie wpływali na to, jakie produkty pojawiały się w sklepie.
Nie wszystkie decyzje były trafione. Niektóre produkty znikały, inne sprzedawały się znacznie lepiej, niż początkowo zakładaliśmy. Dwudziestoletnia historia sklepu to nie ciąg samych sukcesów, ale stałe sprawdzanie, co rzeczywiście odpowiada klientom i co ma sens w dalszej ofercie.
Nie mamy jednej odpowiedzi na pytanie o najlepszą yerbę
Po 20 latach i setkach poznanych produktów moglibyśmy próbować przygotować jeden ranking najlepszych yerb. Problem polega na tym, że sami nie bylibyśmy w stanie się co do niego zgodzić.
W zespole są osoby wybierające mocne paragwajskie susze, zwolennicy klasycznych marek argentyńskich i osoby, które częściej sięgają po zieloną yerbę z Brazylii. Dla jednej osoby ważna jest mocna goryczka, dla innej brak dymnego aromatu, a ktoś jeszcze najczęściej wybiera mieszanki z owocami lub ziołami.
Podobnie jest wśród klientów. Dlatego pytanie „jaka yerba jest najlepsza?” zwykle prowadzi do kolejnych pytań: czego ktoś już próbował, jaki smak mu odpowiada, czy szuka klasycznej kompozycji, czegoś łagodniejszego, yerby do tereré czy może produktu na początek.
Po tylu latach właśnie to podejście uważamy za najbardziej praktyczne. Nie ma potrzeby przekonywania wszystkich do jednego produktu, skoro różnorodność jest jedną z najciekawszych cech yerba mate.
Od małej społeczności do dojrzałego rynku yerba mate
Przez dwie dekady zmienił się nie tylko YerbaMarket. Zmieniła się cała polska społeczność skupiona wokół yerba mate.
Na początku informacje krążyły przede wszystkim pomiędzy niewielką grupą pasjonatów skupionych wokół pierwszych stron i forów internetowych. Dzisiaj yerba mate jest znacznie łatwiej dostępna, wiedza o niej jest powszechniejsza, a wielu klientów ma bardzo sprecyzowane oczekiwania.
Dla nas ważne jest to, że YerbaMarket uczestniczył w tej zmianie od pierwszych lat. Zaczynaliśmy w czasie, kiedy trzeba było jeszcze tłumaczyć, jak wygląda bombilla, a dzisiaj rozmawiamy z klientami o konkretnym regionie produkcji, przemiale i sposobie suszenia.
Jednocześnie nadal trafiają do nas osoby, które po raz pierwszy słyszą o mate albo właśnie kupują swój pierwszy zestaw. I dobrze, bo społeczność rozwija się wtedy, kiedy doświadczeni użytkownicy pozostają w niej przez lata, a obok nich pojawiają się nowi.

20 lat YerbaMarket – dziękujemy za zaufanie
Jubileusz można opisać liczbą lat, zamówień, produktów i kolejnych etapów rozwoju firmy. Dla nas ważniejsze jest jednak to, że YerbaMarket może działać od dwóch dekad dzięki klientom, którzy zdecydowali się nam zaufać.
Dziękujemy osobom, które pamiętają pierwsze lata sklepu i zamawiały u nas wtedy, kiedy oferta yerba mate w Polsce była jeszcze niewielka. Dziękujemy klientom, którzy dołączyli później i od lat regularnie do nas wracają. Dziękujemy też tym, którzy trafili do YerbaMarket niedawno i dopiero zaczynają poznawać mate.
Dziękujemy za zamówienia, wiadomości, pytania, opinie, polecenia i uwagi. Nie wszystkie są pochwałami i właśnie dlatego są przydatne. Pozwalają zobaczyć, co działa dobrze, a co wymaga poprawy.
Przez 20 lat zmieniła się skala sklepu, liczba dostępnych produktów i sposób, w jaki pracujemy. Nie zmieniło się natomiast przekonanie, że dobrze jest wiedzieć, co znajduje się w paczce, którą proponujemy klientowi. Nadal poznajemy nowe produkty, porównujemy susze, rozmawiamy z dostawcami i szukamy rzeczy, które rzeczywiście warto wprowadzić do oferty.
W tym tygodniu świętujemy 20 lat YerbaMarket. Dziękujemy, że jesteście z nami i że przez te wszystkie lata możemy rozwijać sklep razem z Wami.
