Na upały yerba mate terere!

2019-06-06
Na upały yerba mate terere!
I stało się. Lato wróciło i w biurze zrobiło się jak w saunie. Wtedy przypomniałem sobie, jak na targach Sao Paulo gdzie byliśmy wraz kolegami brazylijskiej placówki wysiadła nagle klimatyzacja. Po dwudziestu minutach ochroniarze nerwowo wymieniając uwagi zaczęli otwierać wyjścia awaryjne. Ale to tylko pogorszyło sytuację. W nagrzanej metalowej hali poczuliśmy się jak piekarniku. Wiatru nie było, a na powietrzu temperatura zaczynała dochodzić do 45 stopni C. Słońce nie miało zamiaru schować sie za chmurami, bo tych po prostu nie było.

I wtedy nasz znajomy Juan przypomniał sobie co robili w jego wiosce przerwach od nauki, zaraz po w szkole. W szkole wiadomo klimy nie ma, po szkole każdy chłopak szedł na boisko i kopał do wieczora. Sklepików nie było, kasy tym bardziej w brazylijskim tropiku nie stawało a pić chciało się zawsze. Zatem robili oni sobie  własną wersję terere - limomate.

No i prosze ja was, zaczeła sie produkcja. Lodówki produkujące lód na szczęście pracowały pełną parą, zatem było go pod dostatkiem. Zaczeliśmy od zrobienia wywaru. Do 10 litrowego kotła pożyczonego w hotelowej kuchni, od mdlejących od upału kucharzy wsypaliśmy 2,5 kg Laranjierasa Terere. Tak tej właśnie mate było kilka paczek, potem doszło to tego jeszcze 1 kg Mate Roasted 2mm mamy ją mieć w lipcu ( troche mocniejsza od Toasted) następnie dodaliśmy 2 kg cukru czcinowego i po dziecięciu minutach mieszania mieliśmy wywar. Ważna uwaga nie gotujemy z cukrem. Cukier dodajemy zaraz po tym jak wywar nam sie lekko zaczyna pienić i dopuszczamy do wrzenia na 5 minut. Ktoś tam pożyczył trochę cytryny, ktoś pożyczył pomarańcze a ktoś zoorganizował syfony z wodą sodową. Znalazły się kubki i małe szklane butelki.  Wywar nie chciał szybko stygnąć więc kucharze pozwolili nam skorzystać z wielkiej kilkunastometrowej chłodni na mięso. Po 20 minutach dodawaliśmy do zimnego wywaru pokrojone owoce i ananasy, które dostaliśmy od sąsiadów ze stoiska. Kilka łyżek wywaru zalewaliśmy wodą sodową z kostkami lodu, dodawaliśmy owoce i rurkami nalewaliśmy do kubków, butelek i słoiczków. Pamiętacie stoiska z "wodą gruzliczanką"  to było coś w tym stylu. Po prostu zamiast soku mieliśmy skondensowaną mate. Oficjalne otwarcie produkcji Limomate nastąpiło po 70 minutach, wyszło nam. Szło to niemal taśmowo a pierwsi ludzie z pobliskich stoisk wracali szybko po kolejne porcje.

Pierwsze 20 osób dostało Oranżadę terere i zaczęło nam szczerze dziękować, dzieki bombie witaminowo magnezowej i dużej ilości zimnego płynu ich organizmy zaczeły odpoczywać. W ciągu 2 godzin rozdaliśmy blisko 120 porcji tego ożezwiającego nekaturu. Po 3 godzinach, ostatnią porcję wypili technicy od klimy, którym w końcu udało się ją uruchomić, ratując przed plajtą całe targi. Lemomate zawsze o niej myślę gdy jest ciepło.  

Wywar yerba mate
Strona korzysta z plików cookie w celu realizacji usług zgodnie z Polityką dotyczącą cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do cookie w Twojej przeglądarce.
Zamknij
pixel